Niesamowita furą pod moją opieką

26/08/2008 – 10:22

Wczoraj kolega dał mi swoją furę na przechowanie, bo szedł na imprezkę pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego golfa na alei w centrum, że coś złego mu może się stać.

W sumie nie ma się co dziwić. Ja swoje już przeżyłem - rozcięty dach od kabrioletu, skradzione radyjko, rozwalony zamek centralny…

Korzystając z okazji wypróbowałem sobie trochę. Wspaniały samochód. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. W środku jest mnóstwo miejsca, jest widno i przestronnie. W trakcie jazdy czułem się bardzo komfortowo i pewnie. Jednostka napędowa ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody są zasapane V-TEC łapie drugi tchnienie i ciągnie do samego czerwonego obszaru równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym bieżnikiem, szyberdach i welurowa pokrycie. No genialny samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie powinno, wszystko działa, tak jak przewidujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.

Rafał mógłby tylko wpakować pieniądze w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej wytworniej. Niestety dzisiaj wpadnie go odebrać. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże doświadczenie, które się zakarbuje w pamięci.