Wróżby

25/08/2008 – 09:06

Nie uwierzycie, ale Kaśka poszła poprzedniego dnia do wróżki imieniem Wrózka Lea Szach. Gabinet, pokój, sala- nie wiem jak to nazwać, czarodziejki mieści się na Alejach Stanów Zjednoczonych w Warszawie.

Pojechała tam, wstąpiła do środka i co wróżka jej zaproponowała za sowitą stawkę? Naturalnie znany i niezmienny od wieków tarot. Co dziwne, na ścianach wróżki mieściły się rysunki przedstawiające meble. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.

Ale ale, snuję opowieść dalej. Weszła panna do środka, wróżka zaczęła kłaść tarota i raptem wzmogła się burza na dworze. Ja to bym chyba tam zeszła ze strachu. Nie ma to jak nastrój. Takiego jej psikusa spłatał los. W trakcie jak wróżka przekręcała ostatnią kartę akurat strzelił niedaleko piorun.

Nie powiem wam, jaki był wynik tarota, co jej powiedziała wróżka, ale wiedzcie, że jak tylko otworzyła drzwi wyjściowe z lokalu wróżki deszcz przestał padać a pięć minut później świeciło Słońce. Ja nie mam odwagi iść do wróżki, a po tym co mi opowiedziała na pewno nie pójdę.